odkrywanie świata dawna ja nowa ja

Dawna i nowa JA w żmudnym procesie odkrywania Świata

Moją misją było odkrywanie świata. Oczywiście to „odkrywanie” pisane małymi literami. Dlaczego? Ponieważ dziś to naprawdę żadna sztuka – wyjmujesz po prostu kartę kredytową ze skórzanego portfela i przepisujesz parę cyferek. Tylko co z tego wynika? Szybko jednak zrozumiałam, czym dzisiaj jest naprawdę odkrywanie Świata. Oto dawna i nowa JA oraz droga, którą przeszłam.


DAWNA JA W PROCESIE ODKRYWANIA ŚWIATA

Po przepisaniu cyferek z karty kredytowej należy już robić tylko to, co wszyscy. Czyli jeździć w te same miejsca i robić miliony zdjęć, by dokładnie zapamiętać gdzie się było i co się widziało. A co z tym, co się czuło? Co zarejestruje to, co się przeżywało w momencie, gdy odkrywało się pierwsze smaki Ameryki Południowej? Takie zdjęcia rentgenowskie duszy – „przed” i „po”. Żeby pokazać światu, jak bardzo jesteśmy inni po zderzeniu z tą „egzotyczną” rzeczywistością. Z tym brudem na dziurawych chodnikach i tą biedą, wyczekującą przed okienkiem Western Union. Po zderzeniu z tymi wszystkimi pracującymi dziećmi w sprzedaży bezpośredniej i zmiennymi cennikami dla białych bogatych. W końcu, z tymi wygłodniałymi psami, których żebra ocierają się o parne powietrze. Zjawisko to, przypominające nieustanną burzę, nazywa się potocznie szokiem kulturowym.


DAWNA I NOWA JA – PRZEMIANA

Rzeczywistość, która nas otacza materialnie, nie jest rzeczywistością mentalną. Jak żyć w takim razie? Przecież nikt nas nie rozumie, a oni… Ci, którzy godzą się na tę brzydotę życia, nie widzą w tym niepoprawności. Wszystko jest zwyczajne. Przeciętne i proste. I takie… liniowe. A oni? Oni najwyraźniej nie chcą zmian. W końcu przyszedł czas na walkę. Ciężką, wewnętrzną walkę, aby zobaczyć świat naprawdę. Biorę wielką, szkolną gumkę i ścieram wszystko, co było dotychczas zapisane w moim podręczniku życia. Co przystoi i jakie należy mieć priorytety. Jaką wartość ma praca i jaka jest częstotliwość kłamstwa. W końcu, jak trzeba żyć i co należy kochać.


W 700 DNI Z DAWNEJ DO NOWEJ JA

Zajmuje mi to 2 lata. 700 dni mentalnych ćwiczeń, aby przestać oceniać i próbować zrozumieć. A może nawet dużo więcej? By nauczyć się popierać i powielać nauczone zachowania. Jest mi niewygodnie. Przez te 700 dni dosłownie wszystko mnie uwiera. Jednocześnie czuję jednak, że buty w które weszłam, zaczynają być moimi kapciuszkami. Mam wrażenie, że jestem znów w domu i wygodnie poruszam schematami mojego myślenia. Mam nawet taki fajny, latynoamerykański bąbel. Bąbel, który mnie bawi ale też niezmiernie irytuje. Przypatruję mu się dokładnie. Jest taki piękny i szlachetny. Nagle zaczynam płakać. Dlaczego? Co się zmieniło? Czy ta dawna i nowa JA to już dwie różne osoby?


NOWA JA ODKRYWA ŚWIAT NA NOWO

Dawna JA zaczęła mnie irytować. Ta sprzed 700 dni. Patrząca z pogardą na otaczającą rzeczywistość, w której przyszło jej żyć z dnia na dzień. Teraz patrzę na tysiące JA, otaczające mnie w najpiękniejszych miejscach wysokich And. Tam, gdzie Matka Ziemia wysyła jasny komunikat, kto tu jest królową życia. Czuję się zirytowana zachowaniem dawnej JA. Ona widzi tylko to, co się błyszczy. Siłą swojego portfela, pomagającego jej odkrywać Świat, zakupuje więc towary pierwszej potrzeby i egzotyczne atrakcje. Najpierw płaci więc za pamiątkowe zdjęcie z uśmiechniętą lamą, obwieszoną złotem i kolorowymi dzianinami, które ważą tony. Później za kolejne – z niemowlakiem kajmana, złapanego rękoma swojego przewodnika gdzieś w Amazońskiej Puszczy. Dawna JA ma parę takich ukrytych „perełek”. Wszystko po to, by nikt z przyjaciół nie wątpił, ile przemierzyła kilometrów. By udowodnić, że widziała to wszystko na własne, wybałuszone oczy. Wreszcie, że jest odkrywcą tej planety, teraz jeszcze bardziej uduchowionym.



DAWNA I NOWA JA – CZYM SIĘ RÓŻNIĄ?

A nowa JA? Nowa JA odwraca głowę i… Na prawo widzi samotnego Pana, smażącego platany. Mężczyzna wkłada w nie kawałki domowego, białego sera. A co jest wokół? Wokół jest pustka. Od czasu do czasu podchodzą jego sąsiedzi, aby skosztować smaków jego wytwórstwa. Płacą nieszczęsnego dolara i wracają do swoich stanowisk: pan jubiler oraz pani od soków owocowych, pani dziergająca i pan montujący skrzynki. Wszyscy patrzą na przebraną lamę i nie rozumieją tego świata. Ci, dla których przybyli o 5 rano, aby zaoferować im swoją cieżką, rzemieślniczą i niepowtarzalną pracę, przechodzą obojętnie. Wolą zachwycić się blichtrem i lenistwem właściciela a może po prostu niewolnictwem lamy. Kolejny, potężny pomysłodawca biznesu lam przechytrzył wszystkich: od wykształconych przybyszy z krajów pierwszego świata, aż po pracowitych sąsiadów.


A Ty? Czym dla Ciebie jest odkrywanie Świata? Czy istnieje Twoje dawne i nowe JA? Zastanawiasz się czasem nad tym?


Autorką tekstu oraz zdjęć jest Ewelina Mierzejewska – podróżniczka i eksploratorka Ameryki Południowej a także twórczyni bloga Option Argentina. Poznaj również inne ciekawe kobiety oraz ich historie na moim blogu!