jakie-sa-chiny

Jakie są Chiny?

Jakie są Chiny? Jak wygląda tam codzienne życie? A jacy są Chińczycy? Odpowiedzi na te pytania szukałam podczas mojej autostopowej podróży!


CHINY SĄ PEŁNE SPRZECZNOŚCI

Chiny są dla mnie krajem wielu kontrastów. Grupa Chińczyków wielokrotnie potrafiła wykończyć mnie nerwowo w kilka minut. Ale już pojedynczy mieszkaniec lub mieszkanka Chin przywracali mi wiarę w człowieczeństwo! W metropolii dusiłam się zawieszonym nad miastem smogiem, zastanawiając się gdzie u licha podziało się niebo. Jednocześnie, tuż po wyjeździe z miasta, podziwiałam zupełnie inny krajobraz. Zatopione w soczystej zieleni góry i skały z wielkim błękitem ponad nimi, dający poczucie oddechu pełną piersią. Przez betonowe dżungle trudno było mi przejść, nie będąc popchniętą czy szturchniętą przez innych przechodniów. Za miastem zaś doświadczałam wyludnionej natury, nie tkniętej ręką Chińczyka.


CHINY SĄ NIEPRZEWIDYWALNE

Często, przechadzając się główną ulicą miasta, mimo mych usilnych starań i próśb o udzielenie pomocy, napotykałam tylko obojętność i chłód. Wystarczyło jednak, bym skręciła w przypadkową, boczną uliczkę i natychmiast otrzymywałam nie tylko pomoc, ale i zaproszenie do wspólnej gry planszowej lub pogawędki. Wielokrotnie zamierałam podczas spacerów po mieście, gdy obok drogich butików z ubraniami oglądałam martwe prosiaki, wywieszone na hakach jako wystawa sklepu mięsnego. W najbardziej obskurnej jadłodajni zdarzało mi się raczyć najlepiej przyrządzoną zieloną herbatą. I na odwrót – w eleganckiej restauracji nie dokończyć podanego posiłku, bo był niezjadliwy. To, ile razy ten kraj mnie zaskoczył, nawet dla mnie pozostaje zagadką.


MIESZKAŃCY CHIN SĄ INTRYGUJĄCY

Chińczycy są bardzo specyficznym narodem, trudnym do zaszufladkowania. Z jednej strony dość bojaźliwi i spolegliwi, z drugiej zawzięci i uparci. Często głośni i dość obrzydliwi w swoich zachowaniach a jednocześnie empatyczni i opiekuńczy. Pochłonięci swoimi sprawami a jednak w znakomitej większości zawsze znajdą czas, by wysłuchać, odpowiedzieć i doradzić. Ciekawscy do granic możliwości. Choć trzeba przyznać, że da się tę ich ciekawość lubić! Co więcej, szybko uznać ją za niegroźną i przestać zwracać na nią uwagę. Wytrawni degustatorzy trunków wszelakich. Uzbrojeni w najnowsze gadżety wieczni nastolatkowie. Marzyciele twardo stąpający po ziemi. W końcu, serdeczni znajomi na długie lata. Choć wiele zapewne zależy od regionu, środowiska, majętności i innych czynników.


MIESZKAŃCY CHIN SĄ ULEGLI

Zanim wjechałam do Chin, wielokrotnie słyszałam o blokadach witryn i całych serwisów internetowych. Naiwnie myślałam, że mnie ten problem z jakiegoś powodu nie będzie dotyczył. Jakież było moje zdziwienie, gdy na miejscu okazało się, że o sprawdzeniu poczty elektronicznej lub zamieszczeniu relacji z podróży mogę tylko pomarzyć. Nagle mój tablet stał się zupełnie bezużyteczny. Dlaczego? Bo przecież bez możliwości korzystania z takich serwisów i komunikatorów jak Google, Facebook, WhatsApp czy YouTube, mój jedyny łącznik ze światem na niewiele mi się zdawał. Jeszcze bardziej jednak zdziwiło mnie podejście Chińczyków do tej kwestii. Każdy, śmiejąc się, mówił mi: „No, nie możemy korzystać i nic się z tym nie zrobi. Ale radzimy sobie! Zamiast WhatsAppa mamy WeChat, zamiast Facebooka mamy… (tu się pojawiała nazwa jakiejś lokalnej aplikacji). Czy brakuje mi tych zachodnich odpowiedników? A skąd!”.


MIESZKAŃCY CHIN SĄ POKORNI (W PRZECIWIEŃSTWIE DO NAS)

Jestem przekonana, że gdybyśmy my, Polacy, byli w podobnej sytuacji, ów system blokad i zakazów byłby łamany setki razy. Codziennie i pewnie przez większość z nas. W Chinach ludzie nie mają z tym problemu. Z pełną pokorą godzą się ze swoim losem. I tylko garstka z nich, z tęsknoty do kontaktu ze światem zewnętrznym, inwestuje setki dolarów w rozmaite VPNy, by ten kontakt mieć. Władze kraju zaś co chwilę te VPNy wynajdują, blokują i likwidują. I tak to przeciąganie liny trwa od lat.


MIESZKAŃCY CHIN SĄ AKTYWNI

Co mnie urzekło w Chinach, gdy przechadzałam się tamtejszymi placykami, parkami czy ulicami? Przede wszystkim to, że wbrew moim wyobrażeniom świat ludzi tam żyjących nie kręci się tylko i wyłącznie wokół pracy. Kariera, wyścig szczurów i potrzeba bycia najlepszym wydają mi się być jedynie stereotypami, przyklejonymi Chinom przez Zachód. Ku mojemu zdziwieniu, niezależnie od wieku, każdy znajduje czas, by zwolnić a nawet zatrzymać się na kilka godzin i zrobić coś dla siebie. Spotkać się z przyjaciółmi na miejskiej (publicznej) siłowni czy na partyjce planszówki. Nakarmić ptaki w parku, spędzić popołudnie z dziećmi czy samotnie pospacerować. Wpaść na lokalny bazarek i kupić świeże warzywa, owoce i mięso. Albo, pod pretekstem skorzystania z usługi czyszczenia butów, usiąść na chwilę, by przy okazji uciąć sobie długą pogawędkę z panią, wykonującą tę usługę.


CZY CHINY SĄ PODOBNE DO POLSKI?

Nawet grupy młodych yuppie, których kalendarze są napięte do granic możliwości, są w stanie znaleźć parę minut w ciągu dnia na lunch lub kolację w gronie przyjaciół. Ba! Nawet na kilka kieliszków czegoś mocniejszego! Chińczycy nie tylko lubią alkohol, ale, co ważniejsze – mają swoją etykietę: rodzaj chińskiego savoir vivre’u. Określa on z kim i w jaki sposób można (lub należy) wychylić kieliszek. Radzę się z nim zapoznać przed wyjazdem do kraju zielonej herbaty ;-).
W zasadzie to chińskie życie jest bardzo zbliżone do tego naszego, polskiego. Do tego, które sama wiodłam przed wyjazdem. Bo tak jak i ja starałam się usilnie znaleźć balans pomiędzy pracą, studiami, aktywnością fizyczną i spotkaniami z przyjaciółmi, tak równie usilnie robią to Chińczycy. I muszę przyznać, że całkiem dobrze im to wychodzi.


2 comments

„masa Chinczykow potrafi wykonczyc nerwowo w kilka minut, za to pojedynczy Chinczyk lub Chinka jest w stanie przywrocic wiare w czlowieczenstwo” – przepięknie to ujęłaś. Takie są właśnie Chiny – bierzesz głęboki oddech i próbujesz jeszcze raz 🙂

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.