Tajlandia-autostop

Samotne autostopowanie

Jechać samotnie czy szukać partnera/ki, ze względu na bezpieczeństwo? Ty przejechałaś już trochę Azji sama – jak to teraz widzisz? Polecasz czy odradzasz?

POLECAM Z CAŁEGO SERCA! Jechać! Nie szukać! Otworzyć się na nieznane, na ludzi, na świat! Tyle dobra i bezinteresownej ludzkiej życzliwości, ciepła i sympatii, ile dostałam podczas stopowania z Polski do Azji, nie dostałam chyba przez całe dotychczasowe życie (tzn.to przed podróżą). Niezależnie od tego, czy byłam na Syberii skutej lodem, po środku mongolskiego stepu,  w centrum chińskiej metropolii (gdzie zazwyczaj, mimo faktu, że to metropolia, wciąż bywało trudno znaleźć kogoś mówiącego po angielsku), w laotańskiej wiosce (gdzie tym bardziej nikt nie mówił po angielsku), w tajskiej dżungli, w małym malezyjskim miasteczku, czy u stóp Menara Tower w Kuala Lumpur, zawsze znalazł się ktoś, kto zaproponował pomoc, zapytał czy czegoś potrzebuję, podwiózł, użyczył miejsca do spania, ugościł, a niejednokrotnie nawet nakarmił. Na temat łańcuszka pomocy (jak to poznałam kogoś, kto mnie poznał z kimś, kto mnie poznał z jeszcze kimś innym) i co z tego wynikało, mogłabym książkę napisać. Tylko i wyłącznie dzięki poznanym w drodze ludziom i ich dobroduszności, miałam szansę wyszkolić się nurkowo w Tajlandii, zostałam wpisana na listę staff tickets jednej z azjatyckich linii lotniczych (dzięki czemu mogę latać po Azji Płd.Wsch. za przysłowiowe grosze), mieszkać przez 3 miesiące w Singapurze, prowadząc badania na potrzeby swojego projektu czy spędzić kilka dni na Malediwach, nie płacąc za to zupełnie nic. Ludzie są wszędzie tacy sami, tak samo współodczuwają, rozumieją, a nawet myślą. Co najwyżej mają inny kolor skóry i posługują się innym językiem. Ok, czasem jeszcze modlą się do Boga, którego inaczej nazywają. Ale serca mają te same! Nie żałuję ani jednego dnia swojej autostopowej (i nie tylko) przygody, a jestem w drodze od niemal roku (w podróż ruszyłam 15.01.2015, post redaguję 15.12.2015), „przestopowując” w tym czasie dobre kilkanaście tysięcy km. Moja rada? Nie bój się, myśl pozytywnie, uśmiechaj się do świata. To przyciąga samo dobro, uwierz mi.

Reklamy

4 comments

Ja jeszcze nie autostopowałam i jakoś mnie do tego nie ciągnie, ale odwiedziłam samotnie kilka krajów i bardzo polecam taki sposób podróżowania! Daje to większą szansę na wsłuchanie się w siebie i otaczającą nas rzeczywistość. W grupie jesteśmy mniej chętni, aby zapoznać się z lokalnymi, bo mamy towarzystwo. I ostatnio niestety się przekonałam, że lepiej samemu niż w nieodpowiednim towarzystwie….

Oj, to prawda i pelna zgoda. Sama zrezygnowalam z towarzystwa i nie zaluje. Trzeba sie naprawde dobrze znac i zgrac, zeby to zadzialalo.

Ja też kiedyś jeździłem samotnie autostopem, ale w dużo mniejszej skali niż Ty bo tylko po Polsce. Zgadzam się całkowicie z Twoimi wnioskami. Wszyscy ludzie z natury są dobrzy i chętnie pomagają nieznajomym (o ile nie wygląda się jak na seryjny morderca). Wszystkim, którzy chcą zobaczyć z jakiej gliny są ulepieni oraz tym, którzy muszą sobie przemyśleć kilka spraw polecam samotne autostopowanie. Można się sporo o sobie dowiedzieć.

Pelna zgoda, procz jednego – stopowanie to najgorszy czas na przemyslenia nad wlasnym zyciem – ludzi wokol calkiem sporo przez caly czas, czlowiek chce z Nimi rozmawiac, podpytywac, sluchac, chlonac Ich historie itd. Nie ma czasu na rozmowy z samym soba! 😉

Comments are closed.