Mnisi mongolscy po zakończonej ceremonii

W pogoni za mongolskim szamanem, cz.3 – ostatnia

Adres, pod który trafiłam, zgadzał się z tym zapisanym na kartce przez spotkaną kilka godzin wcześniej kobietę, ale nie zgadzało się nic poza tym: nie było wielkiej jurty (ani nawet małej), mimo uważnego nasłuchiwania nie słyszałam też żadnych bębnów ani śpiewów zachęcających przechodniów do wejścia….